Dodano 17 Lutego 2010
Można by rzec nawet, że była w pewnym sensie kobietą sukcesu, bo jej peruki podbiły rynek perukarski i zdecydowanie nie miały sobie równych. Ale jej koszmarne sny powracały do niej. Nocą męczyło ją nadal łysienie, zantropomorfizowane i wyobrażone jako kobieta bez twarzy z przeraźliwie nagą głową. Ta gładkość była nie do zniesienia. Był to najgorszy koszmar jaki jej się jawił, niby to we śnie, a czasem na jawie. Wtedy zapalała lampkę, jeśli zdołała się obudzić, i biegła do swojej pracowni. Patrzyła na peruki i uspokajała się na chwilę. Peruki stały się odtrutką na wszystkie smutne momenty jej życia, pytanie tylko, czy mogło to rzeczywiście wystarczyć.